Polski owczarek nizinny

Z radością stwierdzam, że wszyscy kynolodzy w kraju, a także liczni za granicą, którzy się spotkali z polskim owczarkiem nizinnym zgodnie stwierdzają, że jest on zdecydowanie polską rasą. "Cudze chwalicie, swego nie znacie" - przysłowie to może mieć swe zastosowanie także w kynologii. Wiele egzotycznych ras zostało wprowadzonych do polskich domów nie zawsze zgodnie z hasłem "właściwy pies na właściwym miejscu". W okresie międzywojennym Towarzystwo Miłośników Psa Służbowego zainteresowało się psami występującymi dość licznie w niektórych okręgach wiejskich. Pełniły one rolę stróżów obejścia i pomocników pasterzy przy wypasie owiec lub bydła. Psy te, średniego lub nieco niżej średniego wzrostu, odznaczały się niezwykłą pojętnością i inteligencją. Zaczęły pojawiać się na wystawach psów, organizowanych przez Polski Związek Hodowców Psów Rasowych, a także sporadycznie na wystawach rolniczych wśród zwierząt gospodarskich. Pojawiły się też, choć jeszcze nielicznie, w miastach jako psy pokojowe. Skromne te początki zostały całkowicie zniszczone przez wojnę. Zniszczone zostały też wszelkie ślady działalności kynologów zmierzających do ustalenia rasy i udokumentowania jej hodowli. Przetrwał jednak pies jako pierwotny towarzysz roinika, któremu służył od wieków. To, że polski owczarek nizinny przyszedł z podwórza wiejskiego na ringi wystawowe i w końcu został wpisany do rejestru FCI jako uznana rasa, jest zasługą Oddziału Bydgoskiego Związku Kynologicznego pod ówczesnym kierownictwem prezesa Urbla i p. Marii Dubrowinowej. Nim jednak do tego doszło, upłynęło 15 lat selekcji dość różnorodnego pogłowia doprowadzanego na pierwsze przeglądy i wystawy, z którego otrzymano elitarną grupę psów. Początkowo nie bardzo zdawaliśmy sobie sprawę, w jakim kierunku należało ulepszać pierwotny typ. Jak często w życiu bywa, o dalszych losach hodowli zadecydował zbieg okoliczności. Po pierwsze - teoretyczne zainteresowanie sędziów i akty-wistów kynologicznych znalazło swego realizatora w osobie dr Danuty Hryniewicz, która z całą energią poświęciła się trudnemu zadaniu, wówczas jeszcze niedocenianemu, a więc i niewdzięcznemu, wytworzenia z tzw. kundla wiejskiego wyrównanej rasy. Drugą sprzyjającą okolicznością było to, że w jej hodowli znalazł się niezapomniany "Smok z Kordegardy" - pies o idealnej budowie ciała, jednoczący w sobie wszystkie pożądane cechy wzorca, wówczas jeszcze nie ustalonego, lecz raczej tylko w dyskusjach zarysowanego. Pies ten stał się przeto modelem, wzorem dla hodowców i miłośników tej rasy. Dalszym szczęśliwym zbiegiem okoliczności było, iż Smok stanowił ideał nie tylko pod względem pokroju, ale i cech psychicznych, jakich można sobie życzyć u psa towarzysza.

 
Projektowanie ogrodów - Pirotechnika - Księgarnia - grzejniki Kermi - Breaking Dawn Stephenie Meyer - telewizor lcd - Kamery - kredyty Kętrzyn - gadżety reklamowe - gitary gitara - Prizee, Konkursy, Nagrody, Gry - soczewki - Alaskan Malamute - psy pracujące - sklep medyczny - Noclegi Zakopane